Skontaktuj się z nami:
602 510 317, 781 833 444

Zajdel & Szafraniec

Publikacje

SIPP sp. z o.o., WORD – NET sp. z o.o. BUSINESS MANAGEMENT J. MOSIĄDZ, D. RZĄSA sp. j. – czyli jak nie zapłacisz, to …..

Niniejsze opracowanie stanowi kontynuację artykułu z dnia 09.03.2023r zamieszczonego na naszej stronie internetowej https://doradztwoprawne.org pt. „Praktyki SIPP (EIPR.PL) – czyli o tym, jak przez nieuwagę można ponieść niechciane koszty”.

Do naszej Kancelarii zwracają się osoby, które nie z własnej inicjatywy miały okazję nawiązać kontakt z trzema Firmami:

  • SIPP sp. z o.o. – KRS: 0000644588, NIP: 6783163335
  • Business Management J. Mosiądz, D. Rząsa sp. j. – KRS: 0000254412, NIP: 6782548091
  • Word – net sp. z o.o. – KRS: 0000517429, NIP: 6783151378

Na ogólnodostępnej stronie https://wyszukiwarka-krs.ms.gov.pl można nieodpłatnie wpisać w / w nr KRS spółki lub NIP spółki, gdzie wyświetla się kompletna informacja na temat spółki, jej numerów rejestrowych, jej adresu, wspólników i Zarządu, oraz inne informacje w tym rejestrze zawarte.

Zbieżność między w / w Spółkami jest bardzo duża pod wieloma aspektami:

  • Wszystkie trzy spółki należą wyłącznie do jednej osoby fizycznej, wyświetlonej w przedmiotowym rejestrze spółek w rubryce wspólnicy (wg stanu na dzień 04.03.2026r). Z uwagi na obowiązujące przepisy RODO w niniejszym materiale nie zostaje opublikowana godność osoby wskazanej w rejestrze, niemniej czytelnik może samodzielnie sprawdzić te dane wraz z nr PESEL takiej osoby;
  • Ta sama osoba, która jest właścicielem wszystkich trzech spółek, widnieje również w informacjach o Zarządzie wszystkich trzech w / w spółek, jako jedyny członek Zarządu (rozszerzenie osobowe, uprawnionych do reprezentacji spółki, jest jedynie przy Business Management J. Mosiądz, D. Rząsa sp. j., właśnie z uwagi na fakt, iż jest to spółka jawna, która ze względu na swoją konstrukcję nie posiada Zarządu) (wg stanu na dzień 04.03.2026r);
  • Wszystkie trzy spółki mają co najmniej jedno PKD wspólne, tj. 63.12.Z – działalność portali internetowych (wg stanu na dzień 04.03.2026r);
  • Wszystkie trzy spółki w / w mają identyczny modus operandi, jeśli chodzi o relacje biznesowe z osobami (zwanymi dalej zamiennie klientami), które zgłosiły się do naszej Kancelarii. W niniejszym tekście nie będziemy opisywać owego sposobu działania, albowiem został on szeroko i dokładnie opisany w naszym artykule z dnia 09.03.2023r dla spółki SIPP sp. z o.o. i nie uległ on zmianie do dnia dzisiejszego, co nasza Kancelaria obserwuje na co dzień w kontaktach z osobami, którym dane było obcować z w / w spółkami.Niewątpliwie jednak, doprecyzowania wymaga fakt, iż z opisem praktyk i sposobu działania spółki SIPP sp. z o.o. zawartym w przywołanym artykule z dnia 09.03.2023r, dokładnie pokrywa się sposób działania pozostałych dwóch spółek, tj. spółki Business Management J. Mosiądz, D. Rząsa sp. j. oraz spółki Word – net sp. z o.o.;
  • Wszystkie trzy spółki, mają własne portale, którymi się posługują, jako towarem, którym handlują i oferują osobom zgłaszającym się do naszej Kancelarii. I tak odpowiednio:
  • dla SIPP sp. z o.o. – jest to EIPR.pl;
  • dla Business Management J. Mosiądz, D. Rząsa sp. j. – jest to EGPP.pl;
  • dla Word – net sp. z o.o. – jest to Word-Biznes.pl.

Powyższe informacje mają na celu pokazanie, iż w każdym z tych trzech w / w podmiotów z którymi mają okazję wejść w kontakt osoby, które zgłaszają się do naszej Kancelarii, funkcjonuje ten sam mechanizm działania, ta sama konstrukcja i te same osoby.

Niniejsza publikacja nie służy jedynie wykazaniu uderzających podobieństw między w / w spółkami, co nie pozwala na dopuszczenie myśli, iż zbieżność może być przypadkowa, gdyż na tym podobieństwa się nie kończą.

W niniejszym opracowaniu celem jest opisanie, z jakimi rodzajami informacji zwrotnych, spotykają się osoby zgłaszające się do naszej Kancelarii, które podejmują czynności ochrony swych praw i finansów w stosunku do otrzymanych faktur, jakie wystawiają w / w spółki takim osobom. Katalog poniżej opisanych sytuacji jest przykładowy i oparty na treściach przesyłanych przez klientów do naszej Kancelarii (jest to korespondencja między osobami zgłaszającymi się do naszej Kancelarii a w / w spółkami z zachowaniem anonimizacji danych osobowych), niemniej dość często powtarzalnych, dlatego wybrane zostały jedynie najczęściej powtarzające się informacje kierowane do naszych klientów.

Państwa sprawa może wkrótce trafić do rejestru zadłużonych

W / w spółki informują naszych klientów, iż złożą informację o zadłużeniu do rejestrów dłużników i wskazują na przykład na: KRD BIG S.A. oraz ERIF BIG S.A.

Co do zasady, należy się zgodzić z w / w spółkami, iż istnieje w naszym systemie prawnym takie narzędzie i mają taką możliwość i prawo. Niemniej, taką informację należy uszczegółowić. Zgodnie z bowiem z art. 15a Ustawy z dn. 09.04.2010r o udostępnianiu informacji gospodarczych i wymianie danych gospodarczych, każda osoba, której dane zostały wpisane do wybranego rejestru dłużników, ma prawo wnieść sprzeciw, wskazując jakie warunki ustawowe naruszył wierzyciel dokonując wpisu. Sprzeciw wnosi się do danego rejestru dłużników, który zawsze podejmuje działania, mające na celu weryfikację zgłoszonego sprzeciwu co do jego zasadności a w efekcie – jeśli osoba zgłaszająca sprzeciw wykaże zasadność sprzeciwu, rejestr dłużników usuwa wpis. Nasza kancelaria wielokrotnie podejmowała takie właśnie skuteczne działania.

Niestety sucha informacja o fakcie wpisania danej osoby do rejestru dłużników, wywołuje w takich osobach, strach o swoją reputację biznesową i często skłania osoby nie posiadające wystarczającej wiedzy, jak się bronić przed takim wpisem, do płacenia kwestionowanej należności, zamiast weryfikować zarówno swe prawa jak i zasadność roszczenia.

Państwa sprawa może wkrótce trafić na Giełdę Wierzytelności

Jest to kolejna forma udzielenia informacji przez w / w spółki, która co do zasady jest prawdziwa. Jak najbardziej takie narzędzie prawne istnieje w naszym systemie prawnym. Lecz podobnie jak poprzednio, bazuje na niedopowiedzeniu.

Osoba, której dane zostały wpisane, ma prawo zgłosić swój sprzeciw (koniecznie na piśmie) do administratora danej giełdy wierzytelności. Tu również należy dokładnie wyjaśnić, na jakich argumentach opiera się swój sprzeciw. Administrator ma w obowiązku nie tylko rozpatrzyć sprzeciw, ale też przeanalizować całokształt sprawy w zakresie osnowy dokonanego wpisu długu i zgłoszonego sprzeciwu.

Oczywiście może się też zdarzyć tak, że administrator nie usunie wpisu, wówczas po stronie osoby wpisanej, pojawiają się możliwe do podniesienia zarzuty: naruszenia przepisów RODO, jeśli np. dane opublikowane są „dla szykany”, by wymusić sporną płatność, powództwo o naruszenie dóbr osobistych, powództwo o ustalenie istnienia lub nieistnienia prawa, w tym wypadku długu.

Niemniej ponownie działa ten sam mechanizm, osoba wystraszona taką nieszczegółową informacją o Giełdzie wierzytelności, nie mając szerszej wiedzy, jakie prawa przysługują tej osobie, może ulegać presji i w efekcie zapłacić sporną kwotę. Jest to postępowanie błędne. Należy najpierw zweryfikować wszystkie okoliczności, nie ulegać ani strachowi wynikającemu z niewiedzy czy groźnie brzmiących słów o konsekwencji niepłacenia a dopiero na końcu mając pełne rozeznanie sytuacji i możliwości prawnych i faktycznych decydować o dalszych krokach.

Sprawa zadłużenia może zostać zgłoszona do Państwa banku w celu blokady konta firmowego, do czasu uregulowania pełnej należności ze wszystkimi kosztami od 2.800 zł wzwyż

Ten argument jest już wynaturzeniem jakiego dopuszczają się w / w spółki co do regulacji prawnych i również bazuje na niedopowiedzeniach, które skutecznie potrafią wystraszyć osoby, nie poruszające się biegle w regulacjach m. in.: z materii windykacji czy egzekucji.

Bank NIGDY nie blokuje środków na koncie bankowym, na wniosek podmiotów prywatnych, takich jak np. w / w spółki. Nie istnieje ku temu żadna podstawa prawna i co ważne, w / w spółki nie mają takich uprawnień. Jest to przydawanie sobie przez w / w spółki uprawnień, których nie posiadają. A ponieważ powyższe stwierdzenie w / w spółek przedstawiane naszym klientom, jest dość skąpe w swej treści, to ciężko jest odgadnąć, czy w / w spółki miały na myśli swe własne uprawnienia (których nie mają) czy też był to skrót myślowy autora tekstu, iż taka czynność zostanie dokonana w innych okolicznościach i innej procedurze (są takie i są możliwe, np. egzekucja komornicza) ale autor treści tego nie dookreślił.

Jak najbardziej Bank dokona blokady takich środków na wniosek uprawnionych organów, np. komornika, który dokonuje zajęcia na mocy prawomocnego orzeczenia sądowego lub prokuratora przy toczącym się postępowaniu karnym lub na wniosek Urzędu Skarbowego lub na wniosek ZUS. Lecz aby doszło do zajęcia komorniczego konta bankowego, najpierw w / w spółki muszą złożyć pozew przeciwko takiej osobie, taka osoba ma prawo się bronić, po procesie zapada wyrok w I instancji, później kolejnym etapem jest apelacja i zapada wyrok w II instancji. Dopiero prawomocność wyroku w II instancji o ile byłby na korzyść w / w spółek, daje im prawo złożenia wniosku do komornika o egzekucję w tym z konta bankowego takiej osoby i wówczas faktycznie prawdziwym stanie się stwierdzenie w / w spółek o możliwości zablokowania środków na koncie firmowym do czasu spłaty.

Jak widać z powyższego pominięcie w opisie całej procedury przez w / w spółki, ma jeden cel, wywołać silną presję na osobach wezwanych do zapłaty.

W prawie bankowym znajdziemy też regulację z art. 106a pkt. 3, w którym bank zaiste może zablokować środki na koncie w sposób uprzedni (bez interwencji organów państwowych), przy zaistnieniu podejrzenia popełnienia przestępstw o których mowa w tej regulacji, a następnie bank musi niezwłocznie powiadomić o tym fakcie właściwe organy, niemniej – ta regulacja nie ma tutaj zastosowania.

Tak więc argument w / w spółek, przytoczony na początku niniejszego wątku upada i jawi się jedynie jako kolejna forma wystraszenia adresata tej wiadomości, by w panice zapłacił, zamiast sprawdzić na spokojną głowę jak to jest naprawdę z tą blokadą środków przez bank.

Możemy wystąpić z pilnym wnioskiem o zlecenie kontroli Naczelnika Urzędu Skarbowego w sprawie nierozliczania faktur i niepłacenia podatków, ze sprawdzeniem wszystkich
dokumentów za cały ostatni rok podatkowy co może skutkować kontrolą podatkową i sankcjami skarbowymi.

W pierwszej kolejności należy zauważyć, iż nasi klienci od razu oświadczają, iż nie księgują otrzymanej od w / w spółek faktury, gdyż ich zdaniem nie odzwierciedla ona rzeczywistej transakcji gospodarczej. Nie będziemy w tym miejscu roztrząsać kwestii poprawności takiego działania z punktu widzenia przepisów podatkowych, albowiem nie jest to temat przewodni niniejszego opracowania.

Z historii współpracy z osobami, które zgłosiły się do naszej Kancelarii na skutek wejścia w interakcję z którąś z w / w spółek, spotkaliśmy się z sytuacjami, w których do takich osób zgłosił się US z wezwaniem do wyjaśnienia, albowiem któraś z w / w spółek zgłosiła taką osobę jako tzw. trzeciodłużnika w obliczu wskazanej w piśmie z US bardzo dużej zaległości finansowej jednej z w / w spółek wobec US.

W takiej sytuacji wystarczającym, okazywało się pismo z naszej Kancelarii wyjaśniające do US jak wygląda cała sytuacja, z tym byciem naszego klienta rzekomym trzeciodłużnikiem, wykazanie dowodów na poparcie swych racji, opis historii relacji biznesowej między naszym klientem a w / w spółkami (jedną z nich) i US sprawę zamykał.

Przechodząc do ostrzeżenia w / w spółek o treści jak w niniejszym wątku należy przyznać tym spółkom rację. To ostrzeżenie jest prawdziwe i zaiste mają prawo tak uczynić. Wniosek innego podmiotu (np. kontrahenta, wierzyciela) do Urzędu Skarbowego o przeprowadzenie kontroli u dłużnika jest traktowany jako informacja zewnętrzna o podejrzeniu naruszenia przepisów podatkowych, potocznie nazywana donosem.

Co więcej, Urzędy Skarbowe mają obowiązek sprawdzić każdą taką informację, nawet anonimową. Tyle faktów.

Składając zapowiedź przez w / w spółki kroków w stronę US, bazują one znowu na niedopowiedzeniach. Tymczasem złożenie wniosku / donosu nie oznacza automatycznie, że kontrola się odbędzie. Jest to pobożne życzenie w / w spółek i kolejny straszak na i tak już wystraszone osoby. Urząd analizuje bowiem zasadność zgłoszenia. Podobnie jest z życzeniem w / w spółek co do zakresu kontroli (obejmie cały ostatni rok podatkowy). O tym jaki okres i jakie transakcje może objąć dana kontrola decyduje jedynie US.

W tym miejscu należy zwrócić uwagę, iż zgłaszanie nieprawdy jest karalne. Jeśli zgłoszenie jest nieprawdziwe, sygnalista nie jest objęty ochroną. Ważne jest, aby osoby w ten sposób wystraszone rozumiały, iż US najpierw wezwie do wyjaśnienia sprawy i złożenia stosownej informacji w sprawie. Dopiero później US rozważa wprowadzenie kontroli – wg narracji w / w spółek dla zarzutu nierozliczenia faktury VAT na kwotę 1999 zł. A więc ponownie należy przed poddaniem się lękowi i presji, co do żądanej przez w / w spółki płatności, spokojnie przeanalizować otrzymane treści w tym jak ta, która stała się przedmiotem analizy w niniejszym wątku.

Brak płatności spowoduje skierowanie sprawy do prokuratury z art. 286 KK – wyłudzenie usługi

Najpierw przytoczymy brzmienie tego artykułu – § 1. Kto, w celu osiągnięcia korzyści majątkowej, doprowadza inną osobę do niekorzystnego rozporządzenia własnym lub cudzym mieniem za pomocą wprowadzenia jej w błąd albo wyzyskania błędu lub niezdolności do należytego pojmowania przedsiębranego działania, podlega karze pozbawienia wolności od 6 miesięcy do lat 8.

Tego typu informacja kierowana przez w / w spółki do naszych klientów to swoiste kuriozum.
Należy zacząć od tego, że powołanie się w relacji między w / w spółkami a naszymi klientami, na regulację właściwą dla materii Kodeksu Karnego w sytuacji, gdy strony łączy stosunek cywilny jest daleko idącym niezrozumieniem przez w / w spółki, jakie przesłanki muszą być spełnione, by można było zastosować przytoczony przepis prawa karnego. W kazusach naszych klientów, takie przesłanki nie zaistniały z ich strony wobec w / w spółek.

Oczywiście zdarzają się płaszczyzny, na których obydwie materia prawa karnego i prawa cywilnego do jakiegoś stopnia się przenikają, niemniej nie ma to miejsca w niniejszej sprawie.

Jak zauważymy w przytoczonym powyżej przepisie mamy zwrot – „doprowadza inną osobę do niekorzystnego rozporządzenia własnym majątkiem”. I tu się należy zatrzymać. Kto do kogo dzwonił? Kto składał ofertę (często nachalnie, na szybko, byle klient powiedział „zgadzam się”)? Dzwoniły w / w spółki, ofertę składały w / w spółki.

Nasza kancelaria przesłuchała bez liku nagrań, które obrazują jak miłe panie / mili panowie konsultanci, bardzo szybko opowiadają o ofercie, stale podkreślają jej walor bezpłatności, jak ognia unikają słów: „umowa teraz zawarta”, „do zapłaty 1 999 zł”, „faktura”. Na końcu z prędkością karabinu maszynowego czytają formułkę z czego nie za wiele słuchacz rozumie i trzeba się naprawdę dobrze wsłuchać, by zrozumieć szybkość wypowiadanych słów a na końcu konsultant oczekuje by słuchacz powiedział „zgadzam się”. Niejednokrotnie na nagraniach słychać wahający się ton wypowiedzi takiej osoby, która nie do końca jest pewna, czy zrozumiała, co do tej osoby powiedziano.

Powyżej nakreślony – na podstawie odsłuchania ogromnej ilości nagrań – obraz jasno pokazuje, iż poza błędem w sztuce co do użycia art. 286 KK jako podstawy do wystraszenia adresata tej informacji, tylko po to by zapłacił, pokazuje on jeszcze swego rodzaju cynizm sytuacji. Albowiem nasi klienci ani nie szukali kontaktu z w / w firmami, ani nie prosili o taką usługę, ani nie deklarowali chęci zawarcia umowy i korzystania z tych usług oraz płacenia kwoty 1 999 zł a na końcu w / w spółki odwracają sytuację i przywołują rzeczony artykuł KK na swoją rzecz przeciwko naszym klientom.

Postawimy zarzut z art. 212 i 216 KK, tj. pomówienie i obraza, do roku pozbawienia wolności, rozmowę dołączymy do sprawy w sądzie

Ten wątek jest szalenie ciekawy i oparty na nie jednokrotnym wręcz zszokowaniu naszych klientów poziomem jakiego doświadczyli od osób występujących w imieniu w / w spółek za to, iż zamiast potulnie płacić należności, których domagają się w / w spółki, nasi klienci zdecydowali się na merytoryczną rozmowę (takiej się przynajmniej spodziewali) co do zasadności lub niezasadności żądanej płatności a uzyskali w odpowiedzi słowa, co najmniej świadczące o niskiej kulturze osobistej osób je wypowiadających a przecież reprezentujące w / w spółki.

Zacznijmy jednak od przytoczenia brzmienia w / w artykułów KK.

Art. 121 KK – § 1. Kto pomawia inną osobę, grupę osób, instytucję, osobę prawną lub jednostkę organizacyjną niemającą osobowości prawnej o takie postępowanie lub właściwości, które mogą poniżyć ją w opinii publicznej lub narazić na utratę zaufania potrzebnego dla danego stanowiska, zawodu lub rodzaju działalności, podlega grzywnie albo karze ograniczenia wolności.
§ 2. Jeżeli sprawca dopuszcza się czynu określonego w § 1 za pomocą środków masowego komunikowania, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do roku.
§ 3. W razie skazania za przestępstwo określone w § 1 lub 2 sąd może orzec nawiązkę na rzecz pokrzywdzonego, Polskiego Czerwonego Krzyża albo na inny cel społeczny wskazany przez pokrzywdzonego.
§ 4. Ściganie przestępstwa określonego w § 1 lub 2 odbywa się z oskarżenia prywatnego.

Art. 216 KK – § 1. Kto znieważa inną osobę w jej obecności albo choćby pod jej nieobecność, lecz publicznie lub w zamiarze, aby zniewaga do osoby tej dotarła, podlega grzywnie albo karze ograniczenia wolności.
§ 2. Kto znieważa inną osobę za pomocą środków masowego komunikowania, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do roku.
§ 3. Jeżeli zniewagę wywołało wyzywające zachowanie się pokrzywdzonego albo jeżeli pokrzywdzony odpowiedział naruszeniem nietykalności cielesnej lub zniewagą wzajemną, sąd może odstąpić od wymierzenia kary.
§ 4. W razie skazania za przestępstwo określone w § 2 sąd może orzec nawiązkę na rzecz pokrzywdzonego, Polskiego Czerwonego Krzyża albo na inny cel społeczny wskazany przez pokrzywdzonego.
§ 5. Ściganie odbywa się z oskarżenia prywatnego.

I znowu trzeba zacząć od stwierdzenia, iż co do zasady w / w spółki mają prawo skorzystać z tego rodzaju narzędzi prawnych. Warunek jest jednak taki, iż zgłoszenie na podstawie w / w artykułów KK musi być zasadne i znaleźć odzwierciedlenie w oferowanych dowodach.

I tu od razu należy podkreślić – błędne jest mniemanie w / w spółek, iż potyczka słowna między przedstawicielami w / w spółek a naszymi klientami, jest wystarczająca by stawiać naszym klientom zarzuty z artykułów wskazanych w niniejszym wątku.

Jest rzeczą zrozumiałą, iż dowiedziawszy się, o okoliczności zapłaty kwoty 1 999 zł na rzecz w / w spółek, u osoby teoretycznie zobowiązanej do zapłaty pojawia się zdenerwowanie i irytacja. Zwłaszcza że 100 % naszych klientów jest zaskoczonych koniecznością zapłaty i nie rozumieją podstawy żądania, zwłaszcza, że wg nich nie zawarli żadnej umowy i nikt ich nie powiadomił, że otrzymają fakturę na kwotę 1 999 zł, której to kwoty nikt z nimi nie ustalał.

Niestety z opisu klientów, schemat próby rozmowy z działem windykacji w / w spółek jest zawsze taki sam. Klient dzwoni zdezorientowany starając się ustalić o co chodzi. Co oczywiste stara się wyjaśnić, iż nie miał pojęcia, że zawarł rzekomo jakąś umowę a już, tym bardziej, że ponoć wyraził zgodę na zapłatę kwoty 1 999 zł.

Zwrotnie klienci otrzymują odpowiedź nie znoszącą sprzeciwu tak w tonie jak i w słowach (to nie są te same miłe osoby, które oferowały usługę) zostają poinformowani, że zawarli umowę, że są nagrania (wspomniane we wcześniejszej części niniejszego opracowania), dalej są zasypywani całą masą informacji o różnych procedurach jakie obowiązują w w / w spółkach, na które ponoć klienci wyrazili zgodę (tu znowu następuje powołanie się na nagrania). Jeśli klienci nadal kwestionują zasadność płatności w rozmowie słyszą już określenia pod swoim adresem, które zdecydowanie można określić jako niedopuszczalne wycieczki personalne w stronę naszych klientów, co w obrocie gospodarczym wydaje się być niedopuszczalne na poziomie oficjalnym.

Oczywiście poziom zdenerwowania naszych klientów błyskawicznie rośnie i dochodzi czasem do nieprzyjemnej wymiany zdań między zainteresowanymi. Tyle czynnik ludzki.

Jest jednak jeszcze jedna strona całej tej sytuacji. Dział windykacji w / w spółek, reprezentuje owe spółki, jest ich wizytówką, winien więc zachować profesjonalizm, spokój a odpowiedzi udzielać merytorycznie, powstrzymując się od wycieczek personalnych w stronę swych rozmówców, tu naszych klientów.

Od rozstrzygania zasadności roszczenia, jest sąd. Tak stanowi nasze prawo. Skoro osoba, na rzecz której wystawiono fakturę, odmawia zapłaty, to oznacza, iż strony wchodzą w spór. Brak konsensusu, winien zmusić wierzyciela do oparcia zasadności swego żądania o rozstrzygnięcie sądowe. Koniec dywagacji.

Grożenie więc naszym klientom wspomnianymi regulacjami KK ze strony w / w spółek może być oczywiście zasadne, o ile dowiodą, iż spełnione zostały przesłanki wskazane w przytoczonych regulacjach KK w niniejszym wątku.

Jako Kancelaria doradzamy swym klientom spokój i dystans, niepoddawanie się presji i racjonalną ocenę zarówno sytuacji jak i dokumentów w sprawie, celem ustalenia zasadności czy niezasadności żądania zapłaty kierowanego wobec nich.

Sprzedamy Państwa dług w trybie art. 509kc

Czy w / w spółki mogą tak uczynić? Tak, mogą i bez znaczenia jest czy dług jest zasadny czy nie jest. Niemniej jest wyłączną rzeczą nabywcy tytułu wierzytelnego by dołożyć należytej staranności i zweryfikować co kupuje. Zgłoszenie się nowego wierzyciela do naszych klientów o zapłatę zobowiązania, jest też immanentnie powiązane ze zwiększeniem się kwoty roszczenia. Nowy wierzyciel często dolicza jakieś bliżej nieokreślone co do źródła kwoty do kwoty podstawowego roszczenia, często końcowa kwota roszczenia staje się niemal o 100 % większa. Oczywiście jest to bezpodstawne powiększenie kwoty i koniec końców w sądzie i tak tego typu roszczenie upada. Niemniej stres u naszych klientów już się pojawia.

Tu również należy zauważyć, iż sprzedaż długu nieistniejącego lub co najmniej kwestionowanego, naraża na perturbacje wierzyciela pierwotnego (sprzedawcę) wobec nabywcy tytułu wierzytelnego, to niebezpieczeństwo w żadnym stopniu nie obciąża dłużnika. Zaś sami klienci wciąż mają prawo do wykazania swego stanowiska i bronienia swych praw. Nie jest tak, że sprzedaż długu z automatu skazuje naszych klientów na wyższe koszty. Tu obowiązują te same zasady jak wobec wierzyciela pierwotnego. Jeśli wierzyciel (pierwotny lub wtórny) chce zapłaty a dłużnik odmawia, sprawę musi rozstrzygnąć sąd i to wierzyciel musi uczynić zadość regulacji art. 6 KC zgodnie z którym ciężar udowodnienia faktu spoczywa na tym, kto z faktu danego wywodzi skutki prawne.

Wszelkie inne działania pozasądowe, w sytuacji, gdy nasi klienci w sposób jednoznaczny odmawiają zapłaty, są próbą nacisku, by zdecydowali się na zapłatę, pod presją podejmowanych wobec nich działań.

Proponujemy Państwu ugodę

Kolejnym aspektem wymagającym omówienia jest propozycja ze strony w / w spółek do zawarcia ugody dla żądanej płatności. Nasi klienci zgłaszają różne zakresy otrzymanych ofert, czasem mają zapłacić 1 000 zł czasem 600 zł, czasem 1 200 zł. Pomijając niewiadomą, wg jakiego klucza ustalają się owe proponowane kwoty ugód, należy zauważyć najważniejszą rzecz.

Ugoda to uznanie długu, to potwierdzenie zawarcia umowy. I zawsze informujemy o tym fakcie naszych klientów. Jest to ważna wiadomość, albowiem klient musi mieć świadomość, jakie konsekwencje pociągnie za sobą zawarcie ugody. Ostateczna decyzja należy do klienta.

Niemniej, jeśli klient stoi twardo i bezdyskusyjnie na stanowisku, iż płatność jest nienależna, ugoda w grę nie wchodzi. I tu znowu wracamy do punktu wyjścia, czyli sądu. Jeśli nie ma konsensusu stron, pozostaje rozstrzygnięcie sądowe. Li tylko. A z pozwem winien wystąpić ten, kto płatności się domaga.

Wszelkie inne działania wierzycieli i takie jakich się dopuszczają w / w spółki, a więc wielokrotne monity, wezwania, wielokrotne wiadomości sms o treściach wątpliwych co do profesjonalizmu, wielokrotne telefony, są niczym innym jak formą presji wywieraną na naszych klientach, by zmienili zdanie i zapłacili. Tymczasem po to mamy regulacje prawne, by z ich pomocą w sądzie dochodzić swych racji w obliczu, gdy druga strona mówi zdecydowane „nie”.

Wniesienie pozwu do sądu gospodarczego oraz uzyskanie tytułu wykonawczego przeciwko Państwa firmie oraz naliczanie odsetek ustawowych za opóźnienie oraz wszystkich kosztów sądowych i egzekucyjnych.

W tym wypadku trudno odmówić racji w / w spółkom. Jest to absolutnie możliwe i dopuszczalne.

Niemniej, zanim dojdzie do tych wszystkich naliczeń i obciążeń, zanim dojdzie do uzyskania prawomocnego tytułu wykonawczego, zanim dojdzie do egzekucji komorniczej w / w spółki najpierw muszą złożyć pozew. Później podmiot pozwany (czyli nasi klienci) składa sprzeciw / odpowiedź na pozew (zależy od trybu w jakim pozew złożono), później toczą się rozprawy na których są przedstawiane dowody w sprawie z obydwu stron, a potem zapada wyrok w I instancji. Następnie strona przegrywająca (najczęściej, ale bywa tak że obie strony) składają Apelację. Następuje niejako druga runda, odpowiedź na apelację, dalej wyrok w II instancji który z reguły kończy sprawę stając się prawomocnym orzeczeniem. Dopiero wówczas – i tylko wówczas – jeśli w / w spółki uzyskają orzeczenie na ich korzyść, mogą sprawę skierować do egzekucji komorniczej.

Jak widać z powyższego bardzo mocno uproszczonego opisu, wysyłanie do naszych klientów informacji o treści, jak w rozpatrywanym wątku, jest drogą bardzo mocno na skróty, albowiem o tym, czy w / w spółki uzyskają korzystny dla siebie wyrok wobec naszych klientów zdecyduje sąd w toku trwania postępowania sądowego i w oparciu o ocenę zebranego w sprawie materiału dowodowego.

Inaczej ponownie mamy do czynienia z informacjami, które mają jedynie wystraszyć naszych klientów na tyle skutecznie, by zapłacili bez zwłoki. Nie tędy droga.

Spory w obrocie gospodarczym były, są i będą. To nie jest nic odkrywczego. Niemniej winny się one odbywać z poszanowaniem drugiej strony, bez presji działań pośrednich, straszenia narzędziami prawnymi, które jak najbardziej w większości istnieją w prawie i mogą być wykorzystywane, przez osoby które mają ku temu legitymację, ale niedopuszczalne jest manipulowanie niedopowiedzeniami i półprawdami, by uzyskać swe cele.

Prezentacja informacji nt. nakazów zapłaty osób trzecich z dopiskiem „Pan / Pani będzie następny”

To już ostatni przykład działań w / w spółek. Pozostawiliśmy go na koniec, bowiem jest on tak rażący, nawet dla nas jako prawników Kancelarii z niemal 25 letnim doświadczeniem zawodowym, że wymaga szerszego omówienia.

Nasi klienci okazali w naszej Kancelarii wiadomości sms, które otrzymali od w / w spółek w których przekazane zostały dane kilku nakazów zapłaty w tym: sygnatura akt sprawy, data nakazu zapłaty, dane sądu, który ten nakaz wydał.

Pod taką informacją, pojawia się dopisek: „Państwa nakaz będzie następny”.

Jaki jest cel takich praktyk? Skłonić do zapłaty. Słowo „skłonić” jest tu użyte dość rozmyślnie, gdyż jest to bardzo silna forma presji, którą nasi klienci subiektywnie odbierają jako zastraszenie. I ponownie przypominamy, emocje to najgorszy doradca. Należy zachować spokój, nabrać dystansu, zasięgnąć opinii wybranego przez siebie prawnika i rozważyć zasadność lub niezasadność roszczeń. Następnie zająć stanowisko w sprawie.

Jeśli klient uzna, że chce zapłacić, to tak uczyni (w naszej historii kontaktów z klientami, mieliśmy takie decyzje, gdzie klient stwierdził, że wie, iż to nie jest zasadna płatność, ale „dla świętego spokoju” zapłacił).

Jeśli klient nie chce zapłacić, to obowiązkiem w / w spółek jest to uszanować, bez zbędnych komentarzy, bez żadnych form wywierania presji, bez wycieczek personalnych w rozmowach telefonicznych, bez treści sms o wątpliwej proweniencji, tylko oprzeć sprawę o rozstrzygnięcie sądowe, dochodząc swych praw w miejscu do tego przeznaczonym, tj. w sądzie. Tam też nasi klienci i wszystkie inne osoby, nie będące naszymi klientami, mają swe swobodne prawo do zaprezentowania swego stanowiska, uzasadniającego odmowę zapłaty.

Każda inna postawa w / w spółek definiująca się słowami „jak Pan / Pani nie zapłaci to …..” jest postawą niedopuszczalną, naganną i nie znajdującą uzasadnienia ani w obowiązującym systemie prawnym ani w kulturze obrotu gospodarczego.

Opracowanie: Sabina Szafraniec

Skomentuj